piątek, 28 lipca 2017

borelioza czy border collie



wiem,wiem ale wcale nie mam borderline
po prostu jakoś tak się układa

po sześciu godzinach pracy zwyczajnie się poddałam
dałam za wygraną
uświadomiłam sobie,że nie zmienię tych ludzi ani tego miejsca
ludzie byli,są i będą leniwi
i mają wyrąbane  na zbawianie świata
chcą odpracować swoje godziny i wrócić do domu
a ja mam trzy wyjścia
-zajechać się na śmierć
-pójść w pizdu
albo się poddać i pracować jak inni
więc się poddałam
ale...
po sześciu godzinach koleżanka "od pary" poszła do domu
a za nią przyszła inna (najstarsza z opiekunek,73 letnia a z racji wieku i najmniej robocza)
trzeba dodać,że od rana miałam jeszcze tyły przez poprzednią koleżankę,która równo co 20 min. musi wychodzić na papierosa (jest senior carerem więc jej uwagi zwracać nie należy)
więc ja powoli,powoli,powoli podkręcałam tempo
wyrobiłyśmy się 30 min.przed czasem 😰
co koleżanka skwitowała stwierdzeniem,że jest cała mokra
ale
na koniec powiedziała ,że lubi ze mną pracować
hehehe
mam nadzieję,że spokojnie prześpi noc

ale nie to miałam pisać
to miałam napisać:
kilka godzin temu zamówiłam,jutro dostanę !!!!!!!!!!!!!
mój nowy aparat
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

niesamowite!
niesamowite!!
zapłaciłam (zapłacę) za niego troszkę więcej niż połowa mojej miesięcznej pensji (!)
rozłożyłam na nieoprocentowane raty
jedna rata to 6 godz. mojej pracy
dam radę

a jutro,kiedy wrócę z pracy będzie ze mną!
szok!





4 komentarze:

  1. He,he to jesteśmy w tym samym miejscu! Postanowiłam mieć wyrąbane na wszystko. praca się nie przejmować- przyjść, zrobić, wyjść. Tak wiem, wista wio, łatwo powiedzieć, ech dobrze , ze chociaz aparat przyjdzie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. podejście wyspiarzy jest jakie jest, a aparatu gratuluję i też się cieszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam każdego, kto jest w stanie pracować w CH. Mieszkałam w jednym przez dwa tygodnie, i zrobiło to na mnie spore wrażenie. A aparatu gratuluję:-)

    OdpowiedzUsuń

hmmm?